Wiele słyszy się, że aparat cyfrowy
nie dorównuje rozpiętością tonalną filmom w aparatach
analogowych (można usłyszeć, że nie dorównuje
również slajdom), że rozpiętość tonalna takiego aparatu jest w granicach 4-6EV. W większości przypadków mity na
ten temat rozchodzą się przysłowiową pocztą pantoflową, bez wyraźnego
zastanowienia się na treścią owej "poczty".
Spróbujmy przyjrzeć się jak jest naprawdę - dziękuję Jackowi Kardasiewiczowi za otworzenie mi oczu na ten problem :)
Ekwiwalentem dla filmu negatywowego czy slajdu jest w aparatach
cyfrowych matryca światłoczuła. Nie będę wnikać w jej rodzaje, czy
budowę, ważne jest to, że bezpośrednio z matrycy otrzymujemy obraz
analogowy (proszę wybaczyć uproszczenie), a także to, że matryca
rejestruje obraz w sposób w liniowy. Ten analogowy
obraz musimy przetworzyć do postaci cyfrowej i do tego służy nam
przetwornik A/C (analogowo-cyfrowy) - zwykle jest ich kilka. Jako, że
posiadam aparat EOS 350D, spróbuję przedstawić owe
rozważanie na podstawie 12-bitowego przetwornika A/C.
Analogowy obraz zostaje skwantyzowany 12 bitami, co oznacza, że zakres
wartości będzie od 0 do 4095 i oznacz ni mniej, ni więcej jak 4096
progi kwantyzacji (w praktyce 4096 odcieni szarości). Dodajmy jeszcze,
że człowiek potrafi rożróżnić do ok. 150 odcieni.
Po kwantyzacji otrzymujemy "poschodkowany" obraz analogowy -
otrzymujemy "negatyw" czyli RAW. Teraz co z nim zrobimy zależeć będzie
od nas samych: albo wykorzystamy jedynie 6% jego wartości robiąc
zdjęcia w JPG, albo będziemy robić w RAW - oczywiście polecam format
RAW, choć w wieli aparatach kompaktowych niestety nie mamy takiego
wyboru. W pierwszym wyborze, czyli JPG, tracimy bezpowrotnie 94%
wartości "negatywu", a i sam aparat skonwertuję RAW na JPG w
sposób prymitywny, aczkolwiek szybki (porównajmy
ile czasu komputerewi dobrej klasy schodzi z przeróbką RAW
na JPG, a w jakim czasie robi to aparat - już samo to świadczy o
jakości JPG z aparatu).
No dobra, mamy 12 bitowy RAW z 4096 odcieniami - co dalej?
Zobaczmy co na temat jednostki EV mówi Wikipedia:
EV (ang. Exposure Value)
– w fotografii nazwa jednostki miary oraz skali ekspozycji
fotograficznej.
Punktem odniesienia dla
tej skali jest wartość 0 EV - definiowana jako ekspozycja będąca
efektem naświetlania materiału światłoczułego przez obiektyw o otworze
względnym 1:1 przez czas 1 sekundy. Wzrost ekspozycji o jedną jednostkę
EV osiąga się zwiększając dwukrotnie ilość światła naświetlającego
materiał światłoczuły. Zgodnie z zasadą proporcjonalności wzrostu
ekspozycji fotograficznej, można to osiągnąć zwiększając czas
naświetlania dwukrotnie (przy nie zmienionym otworze względnym
obiektywu) lub zwiększając otwór względny obiektywu (za
pomocą przysłony fotograficznej) o jedną działkę przysłony (przy nie
zmienionym czasie).
No właśnie...
Teraz musimy rozgraniczyć 3 rodzaje rozpiętości tonalnych:
-
Rozpiętość tonalna sceny fotografowanej.
-
Rozpiętość tonalna matrycy (dokładniej matryca + przetwornik A/C, dla uproszczenie niech to będzie matryca).
-
Rozpiętość tonalna zdjęcia.
Rozpiętość tonalna sceny fotografowanej ma charakter ciągły, tzn. nie
widać przejść/granic tonalnych poszczególnych tonów -
przejścia są płynne. Aby w fotografii analogowej jakoś tę scenę
naświetlić zastosowano użycie jednostek
EV w celu zorientowania się w charakterze rozpiętości tonalnej sceny. Nasza scena może np. przyjąć wartość
14EV, czyli czerń będzie przy wartości
0EV biel przy wartości
14EV.
Czy można wartość 14EV wyrazić jeszcze jakoś w liczbach? Właśnie
próbuje się to robić sprowadzając ten zakres tonalny do zakresu
tonalnego cyfrowego.
2^14 = 16384
gdzie wartość 16383 oznacz punkt biały, wartość 0 punkt czarny. Teraz
pytanie, czy to poprawny wynik dla obrazu o charakterze ciągnłym?
Oczywiście
nie. W rozpiętości
sceny podstawą potęgi nie będzie liczba 2, może być i 10, 123, 234,
345.6 itp. czyli winik potęgowania będzie przeogromy i w zasadzie
nieskończony. Podsumowując, rozpiętość tonalna sceny jest
ciągła i nie da się jej przełożyć na liczby, poza tą teoretyczną własnością
EV.
Rozpiętość tonalna matrycy ma charakter nieciągły. Matryca 12-bitowa posiada wartości od
0 do
4095, czyli tyle odcieni. Teraz również próbuje się przedstawić tą rozpiętość w oparcju o ciągłe
EV
i odnosić ją do realnej sceny. Jest to oczywiście nieporozumienie i
jakiś tam marketing. Rozpiętość tonalna takiej matrycy (zakładając, że
nie ma szumu) to wartości
od 0 do 4095.
Przechodząc na siłę przejść do postaci
EV sygnału dyskretnego (skwantyzowanego), otrzymam wynik
12EV.
Porównajmy pełny zakres tonalny sceny która ma np.
12EV i matrycy, która "teoretycznie" ma 12EV. Czy jest to to
samo?
NIE.
Sceną ma charakter ciągły, tzn. że w jednym podzakresie np. 1EV mieści
się praktycznie nieskończenie wiele odcieni i praktycznie tyle, że nie
bylibyśmy w stanie tego jednego podzakresu zarejestrować w pełni mając
nawet matrycę 100 bitową. A w przypadku cyfrowym 1EV jaką ma wartość?
Więc można dalej ciągnąć i stwierdzić, że nasza matryca ma zakrest
tonalny np. góra
0,3EV.
Zakres tonalny samego zdjęcia które wyświetlamy na monitorze, to niestety tylko wartość
od 0 do 255 z racji tej, że karty graficzne, monitor, drukarki są 8 bitowe. Sprowadzając do tych "magicznych EV'aów" to tylko
8EV. Rozpiętość tonalna papieru fotograficznego który wywołujemy jest wyrażana w postaci prawdziwych EV i wynosi ok. 7EV.
Czy jest możliwe zarejestrowanie sceny która ma powiedzmy
17EV na naszej "nędznej" matrycy? Oczywiście że tak, wystarczy tak ustawić ekspozycję, aby punkt
17EV miał wartość na matrycy 12 bitowej
4095, przy matrycy 14 bitowej punkt biały będzie przypadał na wartość
16383, przy matrycy 8 bitowej na wartość
255.
We wszystkich tych przypadkach zarejstrujemy rozpiętość tonalną sceny,
z tym, że w zależności od ilości użytych bitów, raz będzie
więcej półtonów pośrednich, innym razem mniej, ale i tak,
finalne zdjęcie nasza karta graficzna, monitor, sprowadzi do 255
tonów pośrednich.
Zdaję sobie sprawę, że dla niektórych osób może być to
szokiem, ale nie można przedstawiać obrazu dyskretnego w postaci
EV odnoszącego się do realnej, ciągłej sceny, bo obraz taki jest nieciągły i ma już określone wertości.
Dla tych "zatwardziałych analogowców", którzy mimo tego
będą chcieli jakoś sobie przedstawić na siłę w postaci EV rozpiętość
tonalną matrycy przedstawiam trochę liczb.
Spróbujmy rozłożyć naszego 12 bitowego RAW'a na podzakresy
tonalne EV w czysty matematyczny sposób:
| EV |
Watości |
| 12 |
2048 |
| 11 |
1024 |
| 10 |
512 |
| 9 |
256 |
| 8 |
128 |
| 7 |
64 |
| 6 |
32 |
| 5 |
16 |
| 4 |
8 |
| 3 |
4 |
| 2 |
2 |
| 1 |
1 |
Widać, że z matematycznego punktu widzenia, rozpiętość EV 12 bitowego RAW'a
to 12EV. Można także, wyznaczyć matematycznie zakres poprzez
wzór:
rozpiętość EV=log2(ilość
wartości)
W rzeczywistości nie
jest tak
pięknie, ale tragicznie również nie jest. W zakresie 1-2EV
pojawia się szum matrycy, który zawęża nam cały zakres,
jednak
wyciągnięcie bez sztuczek HDR'owych ok. 10,4EV nie jest specjalnie
trudne.
Przyjmijmy, że rozpiętość tonalna czystego RAW dobrze naświetlonego to 10EV. No,
ale ten negatyw wypadałoby jakoś wywołać, celem na przykład pokazania w
galerii internetowej. Jeśli tak, to wywołujemy stratnie do postaci JPG
8-bitowego, który posiada 256 wartości, czyli z
matematycznego
punktu widzenia wydaje się, że kres możliwości rozpiętości tonalnej jest
8EV. Jednak tak by było, gdyby matryca+przetwornik A/C była 8 bitowa.
Tutaj jednak zachodzi konwersja z postaci 12 bitowej na postać 8
bitową. Podzielmy wartości od 1 do 4096 przez 16 i zaokrąglmy wynik do
liczby całkowitej, ale w ten sposób, że zakres wartości
początkowej nie będzie wynosił od 0 do 1, a od 0 do 0,8. Zobaczmy jak
to będzie wyglądało:
| EV |
Iloraz 12bit/16-> wartości 8 bitowe |
| 9 |
102,4-204,8 -> 205 |
| 8 |
51,2-102,4 -> 102 |
| 7 |
25,6-51,2 -> 51 |
| 6 |
12,8-25,6 -> 26 |
| 5 |
6,4-12,8 -> 13 |
| 4 |
3,2-6,4 -> 6 |
| 3 |
1,6-3,2 -> 3 |
| 2 |
0,8-1,6 -> 2 |
| 1 |
0-0,8 -> 1 |
Widać, że górny zakres 8EV jest zakresem nasyconym - wartość
204,8. W przybliżeniu zakres takiego JPG'a to 8,5EV bez żadnych
sztuczek HDR'owych.
Z praktycznego punktu widzenia na stronie
preview można zobaczyć test takiego JPG, gdzie wyznaczono wartość na
poziomie zakresu 8,4EV.
WNIOSEK
Nie próbujmy przedstawiać rozpiętości tonalnej matrycy w postaci
EV
odnoszącej się do realnej, ciągłej sceny fotografowanej, bo obraz z
niej nie jest ciągłyj i ma już swoje wartości w zależności od ilości
bitowych przetworników A/C. Czy nie jest możliwe zarejestrowanie
sceny której rozpiętość tonalna wynosi powiedzmy 20EV?
Oczywiście że jest możliwe - naświetlamy tak, aby wartość 4095
która odpowieda bieli w cyfrze odpowiadała wartości 20EV.
Otrzymamy wtedy całą rozpiętość tonalną sceny bez przepaleń od czerni
do bieli. Nie zobaczymy przejść tonalnych, z racji tej, że nasza
matryca ma zbyt małą rozdzielczość tonalną do tej zarejestrowanej
sceny, ale scenę tę, o tak dużej rozpiętości jak najbardziej
zarejestruje. Pamiętajmy jeszcze o jednym, że zdjęcia owe oglądamy na
komputerze/monitorze, który już na starcie ileś tam bitów
sprowadza do 8 czyli do 255 odcieni (strata ok. 90% tego co
zarejestruje matryca). Podobnie zresztą jest z fotografią analogową,
którą wywołujemy na papierze, który to również nie
przekracza rozpiętości tonalnej 7EV.
Możemy wprawdzie odpowiednio wywoływać JPG stosując odpowiednie krzywe,
stosując techniki HDR, ale i tak, nasze zdjęcie tak obrobione będzie
miało rozpietość tonalną
od 0 do 255, bo tylko taki zakres wartości posiada JPG, karta graficzna, monitor.
Autor: Tomasz Urbanowicz